tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny


TRIGLAV ( SŁOWENIA ) , DINARA ( CHORWACJA) , MITIKAS ( GRECJA )
Podwójny Tryptyk morsko-górski- czyli trzy góry i trzy morza w jedno lato.



Zdjęcia z naszego zdobywania TRIGLAVA

Zdjęcia z naszego zdobywania DINARY

Zdjęcia z naszego zdobywania MITIKASA


CZĘŚĆ III MITIKAS

Dopóki byliśmy jeszcze w Chorwacji drogi były cudowne a my jechaliśmy szybko. Później odprawa i Węgry ( jeszcze nie było źle). Szybko przelecieliśmy aż dotarliśmy do przejścia granicznego z Rumunią. I tam się zaczęło.GPS wyznaczył nam drogę po nie najlepszym asfalcie, wręcz po najgorszym po jakim w życiu jechałem. W Rumuni tankowaliśmy. Walutą ROM jest lej który kosztuje 0,99 zł więc dla nas super. Mijaliśmy 1000000 legendarnych Daci- to jest fakt i szczera prawda, że to ich narodowy samochód- Cudo!. Sama Rumunia w sercach kazdego z nas wywarła inne wrażenie. Jechało się ciężko bo droga przez ktora jechaliśmy ok 700km była w remoncie i było dużo nierówności. Najciekawsze jednak utrudnienieczekało na nas na przejściu granicznym. Okazało się że to przejście graniczne z przeprawą promową na która trzeba mieć 60E. MY nie mieliśmy ani grosza i najbliższy bankomat 70km stąd. Na szczęście chłopcy pobiegli do już odprawianych tirów - Polaków i wymienili za złotówki UFF. o 5:00 byliśmy już załadowani na prom. Poszliśmy 1h spać.

3.08 Obudził nas pan z promu. Cos gada do darka, ten w amoku sennym nie skumał o co chodzi i wychodzi z samochodu i idzie za facetem. Gosia krzyczy "już wyjeżdżamy?"Byliśmy juz po drugiej stronie podróż promem zakończona. Jeszcze tylko odprawa w Bułgariii jedziemy. Wszyscy byliśmy senni dlatego zajechaliśmy na stację paliw, stanęliśmy w cieniu i poszliśmy spać na 3 h. o 9:30 pobudka , mycie, śniadanie nieudane zakupy na stacji i ruszamy. Dośćprzyjemnie jedzie się przez Bułgarię, Sofia jest b ładna i ciekawa. Wypatrujemy internetu. Jeszcze w Bułgarii jemy obiadek: KOCIOŁEK DO SYTA z ryżem i buraczkami, ogórkiem i zimnym piciem z lodówki. Oglądaliśmy tutaj Żywot Brianaale tylko fragment. Już 20 minut później jesteśmy w Grecji. Jedziemy na Litochoro przez Tesaloniki gdzie będziemy kąpac się w morzu. Jupi Umyjemy się. Jeszcze tego samego wieczoru dojeżdżamy w okolice Litochoroale zatrzymujemy się na polu biwakowym EURYDYKA czy coś w tym stylu. Najważniejsze jest że mają cudowny dostęp do morza, jest ciepłe i nie za słone jest prysznic i toaleta. idziemy do morza a potem kobiety ida pod prysznic a panom już wystarczy. Oglądaliśmy jeszcze KMN na laptopie i zajadaliśmy gorące kubki. Czyści i zadowoleni poszliśmy spać- jutro czeka nas MITKIKAS szczyt góry bogów.

4.08. Byłam w szoku jak się rano obudziłam , to dlatego że mi się chciało siku a nie z duchoty w namiocie. Nawet pomyślałam że popsuła się pogoda ale nie. Była po prostu 7:30 a dobre rozstawienie namiotów spowodowało że byliśmy w cieniu a w namiocie był przewiew. Po powrocie chetnie poszłam jeszcze spać. o 8:0 zadzwonił budzik ale tak dobrze nam się spało że go przestawiłam. Wstaliśmy o 8:45. Ja i Madzia byłyśmy spakowane i bardzo szybko gotowe do drogi. W Litochoro najpierw zrobiliśmy zakupy później szukaliśmy drogi na PRIORII.Udało się końcu ale była już 11:40 jak dojechaliśmy i ruszyliśmy po sniadaniu na szlak. . Droga na szczyt oznakowana dość dobrze. E4 Takie oznaczenie wiodło prawie na sam szczyt. darek poleciał pierwszy( nie sposób go dogonić) , reszta szła swoim tempem. Agatka i Gosia miały picie w ręku przez cały czas i są zadowolone bo szło im się dobrze. Droga była stroma i wiła się takimi serpentynami ale szło się szybko. choć ze sporym wysiłkiem. Na trasie spotkałyśmy Polaków, którzy dziwili się że tak późno wychodzimy i że zamierzamy zdobyć szczyt- po prostu nie znali naszych możliwości. 10 minut drogi przed schroniskiem ja wraz z Jackiem ratowaliśmy samotnie stojącego konia na szlaku objuczonego w ogromne, obleśne siodło juczne. Klacz była cała oobijana, krwawiła, kopyta kopyta stawiała bardzo asekurancko. Biada a po jej właścicielu słuch zaginął. Podprowadziliśmy ją do trasy, zdjęliśmy siodło. Jacek był bardzo zdenerwowany( zna się na koniach to jego zawód) Pod schroniskiem spotkaliśmy Darka, Piotrkla i agatę , którzy na nas czekali. Natychmiast ruszyliśmy dalej. Droga wyglądała podobnie tylko szło się w otwartym terenie. Słońce dawało się we znaki wcale łatwo nie było. W grupie z przodu był Darek, Jacek Piotr i Agata reszta szła wolniej. Doszliśmy do znaku gdzie były drogi na Skolio, Mitikas Skalę . Grupa moja poszła droga na Mitikas natomiast pociskacze wybrali drogę na Skalę- nie spodziewali się że dostaną niezły wycisk. Spotkaliśmy się u wyjścia na grańale oni byli już po niezłym przejściu- spadające kamienie, wspinanie i męczarnia. Od tej pory ruszyliśmy razem na grań. Po dość krótkim odcinkuGosia zdecydowała że schodzi w dółdościeżki, która prowadzi do schroniska- nie czuła się na siłach. My ruszyliśmy dalej. Wdrapaliśmy się najpierw na I wierzchołek grani, potem na drugi, nie wszystkim było łatwo , aż w końcu dotarliśmy na szczyt. Pogoda była piękna, były cudowne widoki. Nawet widzieliśmy schodzącą Gosię i cyknęliśmy kilka fot. Po odpoczynku , posililiśmy się prowiantem i ruszyliśmy w dół. Było strasznie ale odlotowo ( powinniśmy chyba iść z liną). Dość uważnie trzeba było stawiać kroki i łapać chwyty. Naścieżce miałam też okazję zbudować polowy kibelek. Super się robiło ech. Droga na dół zleciała bardzo szybko. Spotkaliśmy naszą klaczkę. Jacek powiedział że koń potrzebuje natychmiast weterynarza. Kiedy byliśmy w komplecieruszliśmy na dół. Po 9h 46minutach było po krzyku. Po powrocie kąpiel w morzu , pod prysznicem i spanie.

5.08Pobudka 8:00 nie możemy już spać. Zbieramy się i pakujemy. Idziemy jeszcze nad morze. Super zabawa z falami. Morze jest piękniejsze niż wieczorem. Kilak fot nagranie kamerą kilku ujęć i jedziemy do Bułgarii. Farek ciśnie na zmianę ze mną ok 22:50 przekroczyliśmy granicę oczywiście Grecką miło - Bułgarską nie miło. o 24:00 jemy kolację i rozkładamy się na stacji.

6.08 obudziła nas przemiła obsługa BP w składzie przemiłych panów. darek wstał lewą nogą. My szybko się ogarnęliśmy i pojechaliśmy do BILAna zakupy- darek nadal spał. Po zakupach pojechaliśmy na plaże do NESEBAR i tam poskramialiśmy olbrzymie fale razem z turystami. Słońce niestety nie piekło zbyt mocno ale było miło. A najfajniejsze były suweniry- każdy coś kupił. Super! o 14:35 zabraliśmy się i ciśniemy na Polskę bo Madzie nie zdąży na turnus do Dąbek.
Zdjęcia z naszego zdobywania TRIGLAVA

Zdjęcia z naszego zdobywania DINARY

Zdjęcia z naszego zdobywania MITIKASA
___________________________________

MITIKAS 2917 m n.p.m

GRECJA - 9 szczyt KE
___________________________________

Mytikas , albo Mitikas - szczyt górski położony na wysokości 2917 m n.p.m. w masywie Olimpu. Najwyższy szczyt Grecji. Sąsiaduje z trzema innymi wierzchołkami masywu Olimpu: Skolio (2912 m), Stefani (2909 m) i Skala (2866 m). Pierwszego wejścia na szczyt dokonali Daniel Baud Bovy, Frédéric Boissonas i Christos Kakalos w 1913 r. (podane za wikipedią)

więcej ...



























































































































tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny