tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny


VAALSERBERG ( HOLANDIA ) , BOTRANGE ( BELGIA ) , KNEIFF ( LUXEMBURG )
Trzy szczyty - wyjazd świąteczny



Zdjęcia z naszego zdobywania VAALSERBERGA, BOTRANGE oraz KNEIFF


WYJAZD ŚWIĄTECZNY - RELACJA AGNIESZKI RADKO

O 17:00 miał być wyjazd , póki co w firmie w której wypożyczamy samochód okazało się nasz Renaultt Traffic to nie nasz bo ten co nam przygotowali nie ma haka!!!. Czekamy na kolejny samochód. Firma CAR4RENT do dupy! Dostaliśmy naszego traffica sporo po czasie oraz jak się okazało ( już kilka razy wypożyczaliśmy w tej firmie) z limitem 300 km. TRAGEDIA !. Okazało się że dojedziemy do Paryża ale już wrócić nie możemy. Jeszcze nam wmawiano że w każdej wypożyczalni tak jest. He dobre. Załamaliśmy się 18:40 wyjazd – dobrze się zapowiada.

Ok. 20:30 zajeżdżamy na stację paliw „Bliska” by założyć plexi naszym psom , kupić izolację i odjechać. Niestety pokłóciliśmy się z powodu 3 ździebeł siana, które wypadło z samochodu.

3.04.2010

O godz. 4:00 po wyprowadzeniu psiaków polegliśmy spać w naszym Trafficu. Każdy odkrył jakieś wygodne dla siebie pozycje do spania- ja miałam 3 i zamierzałam wykorzystać je przez cały wyjazd. O 9:00 wstaliśmy , najpierw śniadanko, po wcześniejszym spacerku i o 10:30 wyjazd. Jedziemy w kierunku Hanoweru, mamy 440km do pierwszego szczytu.

16:15 Dojeżdżamy do Valls . wszyscy jesteśmy zauroczeni wcześniejszą miejscowością Aachen. Tam zatrzymujemy się na stacji paliw i nikt nie chce pytać o drogę na szczyt. Włączył nam się lęk przed gadaniem. Patrzymy przez 10 minut na mapę z której nic nie wynika. W tym samym momencie Darek wydedukował coś z mapy a ja zyskałam odwagę żeby zapytać panią w kasie stacji. Płynną angielszczyzną zapytałam a ta mi wyjawiła że od stacji trzeba wyjechać na drogę i skręcić w prawo na najbliższym rondzie w lewo i do góry 5 minut. Darek pytając pewnie co innego zrozumiał ale jak zwykle moja opcja się sprawdziła. Podjechaliśmy jeszcze na górę , zaparkowaliśmy i z naszymi zdziczałymi psami zdobyliśmy szczyt ok. 16:30 zdobyliśmy najwyższy szczyt Holandii. Później fotki z flagą, obiadek, i ruszamy w dalszą drogę. Nasz cel to teraz Belgijski Signal de Botrange. 694 m- zresztą najwyższy szczyt ze zdobytych na tym wyjeździe. He trochę wstyd ale nie lekceważymy żadnego szczytu.

Ok.19:15 byliśmy już bardzo blisko. Zaparkowaliśmy na parkingu zostawiliśmy samochód i podeszliśmy pod szczyt. Zrobiliśmy fotki , uśmialiśmy się z naszego wyczynu i ruszyliśmy dalej.

Po drodze w przecudnej miejscowości – ale nie wiemy jakiej zobaczyliśmy przepiękny konarowy szałas w którym zrobiliśmy sobie zdjęcie, było wesoło Jacek z Anką rozbrykali się na dobre. Są bardzo ruchliwi i trudno im zrobić zdjęcie- Zadowoleni turyści – ruszamy dalej.

Nasz cel to Kneiff- najwyższy szczyt Luxemburga 560m. W jego pobliże dojeżdżamy ok.20:40. Ubieramy się jak na prawdziwy atak szczytowy, bierzemy psy ruszamy pokonać 20m podejścia. Szukamy białego kamienia na ziemi. Oczywiście połowa z nas go minęła bo uznała że niegodny jest być szczytem ale zmuszeni byli zawrócić. Ciemno jak w … robiliśmy foto i spylamy. A przy samochodzie niespodzianka- czeka na nas Luxemburdzka policja. Darek i Jacek płynną angielszczyzną wytłumaczyli że my turyści, że my na Holiday, i panowie się ucieszyli i pojechali. Nie ma to jak urok osobisty naszych chłopaków. Później otarliśmy się prawie o wypchanie Traffica ale jednak udało się.

O 21:55 ponownie przekraczamy granicę z Belgią a naszym celem jest Paryż.

Jedziemy tak długo że zostawiamy sobie do Paryża około 200km. Plan wykonany z nawiązką gdyż dopiero następnego dnia mieliśmy zdobywać Luxemburg a tutaj już prawie pod Paryżem ach te zachodnie autostrady. Nocujemy na parkingu przy stacji paliw już we Francji.

Było bardzo niewygodnie a deszcz tak jak rozpadał się wieczorem to padał do rana. Mimo niewygody nikomu nie chciało się wychodzić z auta bo padało i okropnie wiało. Magda jako pierwsza startuje pod prysznic . Ja i darek lecimy za nią. Reszta albo robi śniadanie albo szykuje się do mycia. . Pieski jeszcze śpią. Pod prysznicem każdy zarzeka się że będzie szybko ale po wejściu to czas schodzi. Tylko ja szybciutko- sukcess.

Magda wpień….jakieś pyszne śniadanie – słodkie bułki . My na diecie więc swoje żarcie. Pieski wychodzą na raty poruszają się leniwie- nie lubią też deszczu. Ale Fajtek zachowuje się nieswojo. Jest apatyczny i rano zrobił rzadka kupę. Widzę że z nim coś nie tak .Nie chce jeść śniadania. Wściekam się że nie mam termometra żeby mu zmierzyć temperaturę. Jedziemy do Paryża tam będziemy szukać pomocy.

Na postoju widzę że Fajtuś jest chory . Sam jedzie w boxie żeby mógł się wygodnie ułożyć. W Paryżu parkujemy na naszym znajomym parkingu tuż za wieżą Eiffela. Idziemy na spacer z psami do statuy wolności. Fajtuś ledwo idzie i robi kupę z krwią.

Jedziemy do psiego szpitala!

Darek ja i Magda – reszta ekipy zwiedza Paryż . W lecznicy bardzo pomogła nam koleżanka Magdy – Gosia, która pomogła nam znaleźć szpital i przetłumaczyła na Francuzki wszystkie objawy Fajtka- dzięki Gosia.

W szpitalu zaszło nam się do 18:00. Fajtek dostał zastrzyk i leki . Ja mimo to byłam zmartwiona bo wcale nie czuł się lepiej- mam wrażenie że było tak źle że chciałam tam znowu jechać i kazać zrobić badanie pod kątem Babeszjozy. Zdecydowaliśmy że poczekamy do rana i zdecydujemy co dalej.

Rano Fajtek odzyskuje siły do życia. Idzie z nami na spacer. My podejmujemy jednak decyzję o powrocie do domu mimo jeszcze jednego dnia wolnego. Jedziemy sprawnie. Zatrzymujemy się dość często ze względu na psy oraz na nasze jedzonko. Za darkiem chodziły omlety . ale nigdzie nie mogliśmy kupić jaj. Kiedy na jednym z niemieckich parkingów zobaczył w restauracji jaja na twardo to zdecydował że jak mają na twardo to i mają surowe. Przy pomocy Jacka udało się wytłumaczyć że chcemy surowe i mimo iż zapłaciliśmy jak za te na twardo to opłacało się bo omlety były pyszne i uratowały nam życie. Jechaliśmy całą noc ponad 1600km non stop. I w domciu byliśmy już na 11:00 rano . He kolejne rekordy jazdy. Było ekstra , w wakacje Skandynawia nie możemy się już doczekać.

Zdjęcia z naszego zdobywania VAALSERBERGA, BOTRANGE oraz KNEIFF
___________________________________

Vaalserberg 322 m n.p.m

HOLANDIA - 40 szczyt KE
___________________________________

Vaalserberg - najwyższy punkt Holandii położony w odległości około 20 metrów od trójstyku granic Holandii, Belgii i Niemiec. W latach 1815 - 1919 spotykały się tu granice czterech państw - oprócz trzech dzisiejszych istniało wówczas terytorium sporne Moresnet. Obecnie Vaalserberg jest atrakcją turystyczną. Na części belgijskiej znajduje się wieża widokowa. (podane za wikipedią)

więcej ...
___________________________________

BOTRANGE 694 m n.p.m

BELGIA- 35 szczyt KE
___________________________________

Signal de Botrange – szczyt w pasmie Hautes Fagnes, we wschodniej Belgii, blisko granicy z Niemcami. Jest to najwyższy szczyt Belgii. W 1923 r. na szczycie postawiono sześciometrową wieżę dzięki czemu sztucznie zwiększono wysokość najwyższego punktu Belgii do równych 700 m n.p.m.. W 1934 r. wybudowano tam wieżę komunikacyjną, której wierzchołek sięga 718 m n.p.m.. (podane za wikipedią)

więcej ...
___________________________________

Kneiff 560 m n.p.m

LUXEMBURG - 36 szczyt KE
___________________________________

Kneiff (560 m) – wzgórze w północnym Luksemburgu, niedaleko granicy państwowej. Najwyżej położony punkt tego kraju. (podane za wikipedią)

więcej ...



























































































































tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny