tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny


HOWERLA 2061 m n.p.m
Relacja z wyjazdu na Ukrainę


Zdjęcia

Jakie wyjazdy są najfajniejsze ? ...spontaniczne. Tak macie rację. Otóż nie mogliśmy dłuzej czekać. Istotą rozwoju jest ciagły ruch kto stoi w miejscu ten sie nie rozwija. Pomysł padł jednego dnia a już następnego wiadomo było że jedziemy tylko jak zwykle nie wiadomo co gdzie jak i kiedy ale myśl główna - jedziemy była wazniejsza. Koniec końców ekipa zebrała się 8 osobowa. Postanowiliśmy wsiąść w jeden samochód i pojechać na wprost przygodzie. A przygoda była i to niezła. Zaczęło się juz na granicy od spotkania z przesympatycznym panem celnikiem, który nie dośc ze mówił do nas krzycząc to jeszcze na pytanie że może w języku angielskim on dumnie powiedział że on jest na Ukrainie i mówi tylko po Ukraińsku. Musieliśmy wypełnić karty wjazdu jednak nikt z nas po rosyjsku ani troszkę więc mieliśmy problem a pan celnik nie chcial nam pomóc. 30 minut i było po sprawie he. Szczęśliwi choć przestraszeni prl-owskim podejściem pojechaliśmy dalej . Tuż za granicą kolejna opłata tak zwane ubezpieczenie - dopiero później dowiedzielismy się ze wcale nie musieliśmy tego płacić a 20 hrywien załatwiłoby sprawę ale cóz niedoświadczeni wydaliśmy na tą przyjemność 100 Hrywien dobrze ze tata kazanów zaopatrzył ich w gotówkę. Następny problem na stacji benzynowej - ropa tania więc postanowiliśmy zatankować do pełna. Płatnośc kartą to przywilej ale tylko na niektórych stacjach. Ale jak tutaj nalać paliwo? Dopiero polak pomógł nam mówiąc zebyśmy przycisnęli przycisk i mówili, ale jak tutaj mówić jak się języka nie zna. W końcu dzięki pomocy Polaka udało się ale polewy mieliśmy sporo a pan sprzedawca wyglądał na zirytowanego całym zajściem. Ogólnie pierwsze wrazenie z Ukrainy to kraj zacofany zaściankowy i mało przyjazny, oczywiście trochę był to wynik naszej nieznajomości języka . Kierowaliśmy się pod Howerlę wg GPS-a, który całe szczęście miał mapy , mimo wszystko wielokrotnie się gubiliśmy gdyż drogi na Ukrainie są tragicznie oznakowane. NIE MARTWMY SIĘ NASZYMI drogami na Ukrainie główna droga na Lwów wygląda jak u nas droga na wsi . Asfalt nierówny pełno dziur . Jechaliśmy bardzo wolno i ostrożnie, tym bardziej ze drogi nie oświetlone i pełno pieszych oraz niewidocznych samochodów. W dzień ujrzeliśmy piękny kraj , wydawało nam sie że cofnęliśmy się jakieś 20 lat wstecz tak u nas wyglądało życie za czasów komunizmu. Pierwsze co się rzuca za dnia to samochody . Łady , łady i wszedołazy rzadko kiedy przejechało coś ciut nowocześniejszego, za to tuning Ład był wspaniały niebieskie światełka wszędzie gdzie się da. W sumie bez większych problemów udało nam się dotrzeć do wsi pod Howerlą. Tam poznaliśmy dwójkę wspaniałych młodych ludzi . Ukraińcy Natasza i Nazar stali się odtąd naszymi przewodnikami pomagając przejść przez budkę Parku leśnego oraz prowadząc na szlak Howerli. Nazar gadał świetnie po angielsku i tak próbowaliśmy rozmawiać za to Natasza ani trochę i ciągle się z czegoś śmiała bo jednak Polski trochę przypomina Ukraiński i pewnie z naszych rozmów wyłapywała pewne wyrazy jak dupa , głupi i inne. Pod sam szczyt podjechaliśmy samochodem po drodze istnie terenowej . Przebraliśmy się zostawiliśmy auto zabraliśmy wartościowe rzeczy na wypadek kradziezy i ruszyliśmy pod górę. Nie było łatwo dużo kopnego sniegu utrudniało wędrowkę. Stromo i ślisko tak wyglądała nasza droga na Howerle. Psy wspaniale pomagały ciągnąc nas na szczyt. Byliśmy nie lada atrakcją. Sporo turystów zachwycało się naszymi Sabakami. Wolf? Łajka? pytali ukraińcy. Prawie na szczycie spotkaliśmy także polaków którzy mieszkali na Ukrainie. Po długiej dwugodzinnej wspinaczce na szczyt o godzinie 14:44 najwyższy szczyt Ukrainy padł naszym łupem. Odstępy nie były duze . Pamiątkowa fota z Polską flagą i ruszamy spowrotem ponieważ zaczyna sypać śnieg i robi się pięknie ale nieciekawo. W dół kierowaliśmy się na GPS-a na którym zaznaczylismy waypointy . W dół było już zdecydowanie przyjemniej jeszcze nigdy nie zjeżdzaliśmy na tyłku 1000m w dół wpaniałe przeżycie . Duzo śmiechu i zabawy a Ukraińcy patrząc na zjezdzających na dupie Polaków pukali się w czoło i uśmiechali. Wszyscy razem wróciliśmy do samochodu gdzie się przebraliśmy i ruszylismy w drogę powrotną. Szczęśliwe psy z ochotą wskoczyły do przyczepki gdzie czekało cieplutkie sianko. Zabraliśmy Nataszę i Nazara i po drodze odwieźliśmy ich do domów gdyż okazało się iż mieszkali całkiem niedaleko. Wymiana maili i droga do domu. Do granicy było ciężko dużo się gubiliśmy szczególnie we Lwowie . Trudności nastręczały złe oznakowania, dziury na drodze i wszechpojawiający się ludzie na poboczach. Jechalismy wolno i bezpiecznie . Na granicy za sterami usiadła Aga i to ona miala najgorsze zadanie bo kiedy wszyscy poszli w kimę ona przejeżdzała przez granicę na której co chwile podjeżdzanie do jakiejś budki i gadanie z celnikami. 4,5 godziny na granicy to bardzo meczące. Dlatego zaraz za nią znowu za kierownicą usiadłem ja a potem Magda. Koniec konców do domu dowiozła nas Aga. Wróciliśmy wcześniej niz planowaliśmy bo już w Niedzielę rano dlatego jeszcze mieliśmy szansę się wyspać i to porządnie. Ukraine zapamiętam jako bardzo dziwny kraj z jednej strony zacofanie i zaściankowość z drugiej jednak piękno a ludzie w głębi kraju bardzo bardzo mili i życzliwi. Rzuca się na oczy alkohol i bieda ale oni żyją w swoim rytmie i wydają się być bardzo szczęśliwi. My też po tej wyprawie byliśmy. Pierwszy szczyt Korony Europy zdobyty , rozpoczęła się wielka przygoda . Następna podróz już niedługo mamy nadzieje ze przyłączy się więcej osób. Jeszcze dwa słowa o ekipie - atmosfera super już dawno na wyjeździe takiej nie mieliśmy każdy czuł się super w swoim towarzystwie i to było sukcesem tego wyjazdu. Do następnego razu mam nadzieję ze w tym samym składzie.

Zdjęcia

___________________________________

HOWERLA 2061 m n.p.m

UKRAINA - 24 szczyt KE
___________________________________

( z rum. hovirla – "trudne do przejścia") – najwyższy (2061 m n.p.m.) szczyt Beskidów znajdujący się w Beskidach Wschodnich, w północno-zachodniej części pasma Czarnohory, najwyższy szczyt Ukrainy. W okresie międzywojennym przez szczyt Howerli przebiegała granica Polski i Czechosłowacji. Zbocza góry pokryte są lasami bukowymi i iglastymi, powyżej znajduje się piętro łąk subalpejskich. U wschodniego podnóża wypływa źródło Prutu. Teren Howerli znajduje się w obrębie Karpackiego Parku Narodowego. Howerla to częsty cel wycieczek turystycznych. Najpopularniejsza trasa prowadzi z tzw. turbazy w Zaroślaku, powstałej na miejscu istniejącego od 1881 schroniska górskiego. (podane za wikipedią)

więcej ...



























































































































tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny tekst alternatywny