Wyjazd niesamowity, niepowtarzalny i taki który się wspomina po latach przy nudnym
ognisku po to by ulotna atmosfera choć na chwile wróciła. Miało być dobrze wyszło jak zwykle.
Z dwugodzinnym opóźnieniem wyruszyliśmy . Cel najwyzsza góra Węgier. Kazdy słyszał ze to tylko
konieczność bo przecież co nas moze spotkac na 1014 m npm. Podczas dojazdu kpiliśmy nawet trochę
czy wogóle damy radę tam wejść a co będzie jak będziemy musieli nocować gdy zmusi nas pogoda.
Jednym słowem trza zaliczyć i tyle. Kekesteto jest połozony w jedynym paśmie górskim na
Węgrzech w górach MATRA. Mieliśmy do pokonania około 700 km więc cala noc jazdy przed nami .
Ale humory dopisywały dzięki czemu śmiechom i akcjom nie było końca. Trochę się baliśmy ze
jedzie nas tylko 6 osób ale nadrabialismy za całą ekipę. Było śmiechowo. Gdy przekroczyliśmy
granicę ze Słowacją wszyscy poszli spać , tylko kierowca musiał zmagać się z górską mgłą. ..
... Czasami nic nie widziałem i jechalem na czuja ale miejscowym kierowcom to nie przeszkadzało
i cisnęli ile fabryka dala we mgle i na ostrych serpentynach. Na szczęście obudziła się aga i
zaproponowała ze wyjdzie i będzie szła po lini tak zebym wiedział jak jechać. Jej propozycję
potraktowałem jako majaki senne więc nie skomentowałem wogóle. Ona po prostu poszła spać. Nie
mając wiele czasu na badanie gruntu i szukanie relacji czy ktoś tam juz był kierowaliśmy się
na jedyny znany nam punkt na Węgrzech o którym słyszeliśmy ze jest niedaleko naszego celu .
Eger to był nasz cel pierwszy skąd mial nastąpić "atak szczytowy". Granicę przekroczyliśmy
nad ranem czego nawet nie zauwazyliśmy ( ach to kochane Shengen). Jeszcze tylko dwie godziny
jazdy serpentynami i wąchania dziwnego zapachu spod samochodu którym oczywiście sie nie przejmowaliśmy
bo to przeciez tylko resory które trochę trą, w kazdym razie nic strasznego. Zatrzymaliśmy się koło
Tesco a ze bylo jednak dosyć wcześnie postanowiliśmy zatrzymać się na jedzonko i przygotować do zdobywania
góry. Pierwszy kontakt z Madziarskim językiem i juz do końca unikaliśmy wszystkich ludzi którzy mogli nas
o coś zapytać. He mili ludzie ale język wogóle niezrozumiały. Kupiliśmy tez mapę dzięki czemu wiedzieliśmy
ze musimy jeszcze przejechać jakieś 30 km pod nasz szczyt. No wreszcie jesteśmy wyruszamy zółtym szlakiem
a samochod został na parkingu pilnowanym przez Węgra który świetnie szprechał po niemiecku a ze nasz Kazan
takze tośmy byli pewni ze nic nam nie zniknie . Na szczycie byliśmy za chwilę wchodząc wzdłuz stoku narciarskiego.
Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia na kamieniu pomalowanym w kolorze flagi wegier i... byliśmy troszkę załamani tym ze
tak długo jechaliśmy i tylko takie podejście. Postanowiliśmy wrócić troszkę inaczej i cale szczęście. Odkryliśmy
duzo fajniejszą drogę która pokazała nam ze mimo wszystko po tych górkach da się pochodzić i nawet zmęczyć.
Odkryliśmy starą skocznie narciarską pod którą pamiątkowa fota i dalej. Moze innym razem bo na pewno jest
po co wracać. Mieliśmy jeszcze jechać na Śniezkę zeby zaliczyć najwyzszy szczyt Czech ale na szczęście
"o czym zaraz" nasze lenistwo było duzo silniejsze. Krótka narada i wracamy do domu zeby jeszcze w Niedzielę
rano o 8:00 wyspać się no i jeszcze cała Niedziela he.
Powrót radosny , humory dopisywały w tle ciągle przygrywało "Ich troje" . Tankujemy na Węgrzech jednak troszkę
taniej. No i musimy kupić winietę . Ale jak tutaj wytłumaczyć Pani jak jest przyczepka. Próbuje Kazan po angielsku
bo Pani trochę szprecha, potem Ja bo jednak nie da rady a blokujemy kolejkę. W końcu niezawodny język migowy
wspomagany ilustracją samochodu z kartki papieru. No w samochodzie juz mieliśmy temat numer jeden , o niczym
innym nie gadaliśmy az do...No właśnie zlekcewazyliśmy górę , za szybko chcieliśmy być w domu i jeszcze nie
pojechał z nami Dj. I nawet Kazanskiej super szczęście nic nie dało. Zagruchotało zaśmierdzaiło ale pod górke
juz nie dało rady. Co więcej biegi nie wchodzą czyli ... powtorka z rozrywki poszedł reduktor, łozyska
które były wymieniane jakieś 3 tygodnie temu. Początkowo wściekłość bo Tiry na nas trabią w walce o górkę
a my zjezdzamy na luzie ... wreszcie jest... parking ....zatrzymujemy się. Wściekli wiemy ze nic się nie
da zrobić. Ale wiemy- od czego jest telefon do przyjaciela. Dj zerwany o 2 w nocy mówi dobra juz jadę.
Nieźle nie ma jak CzeNeKa zawsze znajdzie się ktoś do kogo mozna zadzwonić o 2 w nocy. Bezczynność zmusza
nas do głupich pomysłów. Co tu zrobić zeby zamienić niepewny parking po Słowackiej stronie na polską
przyjazną przystań? Dobra decyzja zapadła , po konsultacji z zatrzymanymi Słowakami którzy zapewnili
nas ze do granicy to tylko z górki. Ok pchamy i jedziemy na luzie. Akcja zycia . Niestety nie da się
opisać. Pchanie Patrola z przyczepką pod górę, rozmowa z policjantami ( kazan z napisem hej P na plecach ,
miało być HELP) i wiele innych. Udało się dojechać do Tesco gdzie był duzy parking i miejsce dla piesków.
Nocujemy jak zwykle w świetnych humorach, Kazan jeszcze dostaje sms-a od kolezanki która wiedziała ze
jedzie na Węgry z treścią"chciałabym byc na twoim miejscu" he dobry zart. W samo południe w Niedzielę
( od 4 godzin mieliśmy być w cieplutkich łózeczkach) przyjezdza Dj , humor tez swietny bo przeciez fajna
wycieczka za darmo za Slowacje. Tylko Patrol taki bezbronny wskakuje ostatnim tchnieniem reduktora na
przyczepkę. My przesiadamy się w eksluzywnego Kangurka i ruszamy w droge powrotną.Śmiechu i analizie
właśnie przezytej nocy nie było końca. Wyjazd zycia , nie do opisania ta relacja nie oddała nawet 1 %
tego wyjazdu. Warto było ruszyć 4 litery na Kekesto zeby przezyć to wszystko. Dzięki wszystkim za to
ze byli. Podobno gdy przezyje się z sobą coś wyjątkowego powstaje więź na cale zycie, czuje się z wami
związany na 7 zyc to na wypadek gdybym jednak był kotem. He Juz niedługo następny wyjazd z serii .
Oj będzie się działo...
Zdjęcia
___________________________________
KEKESTETO 1014 m n.p.m
WĘGRY - 32 szczyt KE
___________________________________
(Kékes - czyt. Kejkesz) to najwyższa (1014 m n.p.m.) góra Węgier, położona w górach Mátra w północnej części kraju. Na szczycie góry znajduje się wieża telewizyjna.
(podane za wikipedią)
więcej ...
|